Refleksji kilka nad sposobem rozchodzenia się pieniędzy naszych

Autor: Alicja Andrzejewska 12.11.2009

Najczęstszą czynnością dokonywaną przez pieniądze nasze jest rozchodzenie się. Taką już mają naturę - nieczęsto wpływają, z rzadka wpadają, sporadycznie gromadzą się, lecz za to nieustannie rozchodzą się. Wiele głosów podniosło ostatnio temat, że niestety jest to zachowanie niezgodne z naszymi oczekiwaniami. Pożądamy, by się gromadziły, a one swoje. Skandal!

By posiąść tajemną wiedzę, skąd ta nieubłagana zawziętość w działaniu wbrew naszym oczekiwaniom przeprowadziliśmy badania, mające odpowiedzieć na pytanie, jak radzimy sobie z naszymi budżetami domowymi. Zapytaliśmy osoby, żyjące w stałych związkach partnerskich i oto co nam powiedzieli.

Typowy budżet gospodarstwa domowego jest zasilany regularnymi przelewami z pensji respondenta i jego/jej partnera, do których dochodzą nieregularne wpływy gotówkowe z różnych dodatkowych prac.

Najczęściej budżet domowy jest ulokowany na dwóch odrębnych rachunkach – nie jesteśmy skłonni do tego, by dzielić z partnerem jedno konto. Bywa, że partnerzy posiadają dodatkowe konto wspólne - na regulowanie wydatków wspólnych, lecz zdarza się to rzadko i to raczej w starszych grupach wiekowych. Interesująca jest kwestia dostępu do odrębnych kont. Wraz z wiekiem badanych i stażem wspólnego związku zwiększa się liczba osób deklarujących wzajemną możliwość wglądu na konto i dysponowania środkami. Najbardziej popularne są dwa modele dysponowania środkami:

- W pierwszym - mężczyzna opłaca miesięczne rachunki, raty kredytu hipotecznego, a także większe zakupy typu sprzęt domowy czy tygodniowe zakupy w markecie, a kobieta opłaca codzienne, bieżące sprawunki.

- W drugim modelu o całości wydatków decyduje kobieta, co wcale nie oznacza, że wszystkie wydatki są regulowane z jej konta. Jest to model bardziej powszechny w starszych grupach wiekowych. A jednak kobieta głową rodziny?

Bardzo ciekawym wątkiem jest proceder tworzenia ukrytego budżetu. Okazuje się, że nie jest to wcale unikalne zachowanie. Wielu z nas zna sposoby na gromadzenie dodatkowego funduszu, którego istnienie lub wielkość ukrywana jest przed partnerem czy partnerką i spożytkowana na własne potrzeby. Najczęściej jest to hobby - szeroko rozumiane oczywiście: sprzęt na ryby, wyprawa z kumplami, upgrade komputera, wizyta u fryzjera. Cóż – stara prawda, że jesteśmy tylko ludźmi, wychodzi na jaw. Jacy jesteśmy, a jaki nasz wizerunek przedstawiamy innym, to czasem dwie różne rzeczy. Ja przed samą sobą często się nie przyznaję, ile naprawdę wydaję na książki. Ale konto mamy wspólne, więc mężowski zawsze może mnie sprawdzić ;-)

Zdradzę Wam jeszcze tajemnicę, że w przypadku mężczyzn tajny budżet organizowany jest zazwyczaj przez ukrywanie części dochodów lub wysokości dochodów, a przez kobiety oszczędzany z budżetu na powszednie zakupy.

Wyniki badań pokazują, że na co dzień nie prowadzimy świadomego zarządzania budżetem domowym. Nie występuje u nas planowanie całego miesiąca i rozdysponowywanie budżetu na poszczególne wydatki. Koncentrujemy się na bieżącym regulowaniu należności, dopiero po opłaceniu comiesięcznych rachunków sprawdzamy, ile nam zostaje do dyspozycji i pod tym kątem układamy dalsze wydatki. Ot i koniec filozofii.

Chociaż większość z nas stara się gromadzić jakieś oszczędności, nie stosujemy żadnych długoterminowych mechanizmów czy strategii oszczędzania. Zdarza się nam natomiast odkładanie na nieodległe cele - wakacje, święta lub zakup wyposażenia domu czy po prostu jako zabezpieczenie w nagłej potrzebie. Niewielu z nas wspomina o systematycznym odkładaniu pewnej kwoty pieniędzy. Częściej oszczędzanie polega na wyłączaniu pojawiających się nadwyżek finansowych z puli przeznaczonej do bieżącej konsumpcji, poprzez zakładanie lokat albo przelewanie środków na odrębny rachunek. I wracamy do sedna sprawy – co musiałoby się zdarzyć, by zatrzymać exodus kasy z naszych portfeli i choćby rozpocząć proces gromadzenia?

Dla młodych
| | |
Spodobał Ci się ten wpis? Podziel się nim:
  • Facebook
  • Blip
  • Flaker
  • Pinger
  • Wykop
  • Twitter
  • Śledzik

5 odpowiedzi do “Refleksji kilka nad sposobem rozchodzenia się pieniędzy naszych”

  1. johny-max pisze:

    A ja sie nie zgodze…

  2. alexinho pisze:

    Kiedyś natrafiłem na taki oto pomysł:

    https://bankpomyslow.bzwbk.pl/i/350-konto-bez-wyplat-oszczedzanie

    Co Wy na to?

  3. johny-max pisze:

    Az tak dobrze to sie nie znam :P

  4. alexinho pisze:

    Ale na czym tu się trzeba znać???

  5. raf. pisze:

    jest jeszcze jedna strona tego zjawiska: boimy się zarabiać więcej-to znaczy że w subiektywnym odczuciu nasza praca zawodowa nie jest warta większej gratyfikacji. pomijam oczywiście ludzi z syndromem ZPZ (zajebiste poczucie zajebistości), raczej mam na myśli ludzi którzy znają wartość swojej pracy, ale miło by im było gdyby zaczęli zarabiać 20-30%więcej… ale nie zrobią tego z poczucia skromności i przyzwoitości!
    Tacy naprawdę są dużo warci!!

Dodaj odpowiedź